niedziela, 16 czerwca 2013

rozdział 4"Przy­jaźń zaw­sze jest pożyteczna, a miłość często by­wa szkodliwa."

                                                                                                                "Taylor"
czekałam "cierpliwie" aż pielęgniarka przestanie gadać z jakąś grubą babą i wreszcie zaprowadzi nas do Clary.A jeśli wpadła pod samochód albo ktoś ją napadł.Jestem złą przyjaciółką.Powinnam ją pilnować przecież jest najmłodsza i lekko bezmyślna.Nagle poczułam wzrok na moich plecach.Odwróciłam sie i natrafiłam na na słodkie brązowe oczy...ZAYNA MALIKA!?.Co on tu robi?On we własnej osobie.Taka gwiazdeczka jak on nie powinien pokazywać sie w takich publicznych miejscach,jeszcze mu sie coś stanie.Sranie w banie.To że on tu stoi i że patrzy sie (chamsko)w moje oczy nie robi na mnie żadnego wrażenia.Nie żebym miała coś do One Direction po prostu ich muzyka nie przypadła mi do gustu.A do tego zachowują sie troche dziecinnie.No błagam ile oni mają lat? 7? bo na tyle wskazuje ich zachowanie.Malik cały czas patrzył sie na mnie bezczelnie chociaż dobrz wiedział że o tym wiem.Zrobiłam więc to co zawsze robie gdy chłopacy sie na mnie lampią.Olałam to i odwróciłam sie w strone pielęgniarki która tlumaczyła coś Katherinie.Nie za bardzo chciało mi sie słuchać.Ja po prostu chciałam iśc do mojej przyjaciółki i od niej dowiedzieć sie wszystkiego.Zapewne olewałabym ja dalej gdybym nie usłyszała jednego słowa, a mianowicie "zgwałcona".ZGWAŁCONA!?Ale jak to?Jak to możliwe?Moja pryjaciółka,moja mała Clara zgwałcona?Jakim trzeba być człowiekiem?Jakim skurwielem żeby zrobic coś takiego?Poczułam że do oczu napływają mi łzy.Poczułam wielkie poczucie winy.Nie obroniłam jej.Nie pomogłam.Jak mogłam ją tak zawieść?Jak?Po chwili doszła jeszcze nienawiść.Nienawiść do człowieka który skrzywdził moją przyjaciółke.Zapłaci za to że ją tknął.Zapłaci.Ale jeszcze nie teraz,teraz musimy iść do Clary.I zostawiając myśli o zemście skierowałam sie razem z Katheriną do sali numer 13.Super nieszczęśliwa liczba.
                                                                                                   "Zayn"
Siedzimy tu już od godziny.Nie mamy zamiaru ruszać sie stad do póki dziewczyna sie nie obudzi.Harrego to chyba by nawet czołgiem stad nie wywalili.Cały czas siedzi i patrzy sie na nią.Nic nie mówi prawie sie nie rusza.
-Ej Harry jetseś z nami?-Spytałem sie go.Spojrzał sie na mnie i kiwnął głową na znak że tak i powrócił do śledzenia ruchów dziewczyny.Jeny zakochał sie czy co?
-No skoro żyjesz to ja ide po coś do pica,Chce ktoś coś?-spojrzałem na chłopaków
-Kup mi coś do jedzenia-Powiedział Niall.Niall jak Niall zawsze głodny.
-A wy?
-Ja nic nie chce-powiedział Louis i powrócił do czytania czegoś w telefonie
-Weź mi wode-usłyszałem głos Liama.Skinąłem głowa i wyszedłem na korytarz.Ciekawie czy jest tu jakiś sklepik?Zobaczyłem jakąś kobiete po stroju można było poznać że to pielęgniarka.Rozmawiała z jakąś starszą panią.Dobra chyba już kończy ide sie spytać o ten sklep.Juź miałem ruszyć sie z miejsca gdy zobaczyłem że do tej pielęgniarki podchodzą dwie dziewczyny.Były moze z rok młodsze ode mnie.Jedna z nich przykuła moją uwage.Jeny chyba nigdy nie widziałem piekniejszej dziewczyny.Śliczna gładka mleczna cera.I te oczy.Wspaniałe jak diamenty.Poczułem dziwne ukucie w sercu,serce zaczęło mi troche szybciej bić.Cały czas sie na nią patrzałem chyba to wyczuła bo odwróciła sie i zaczęła czegoś szukać.Wreszcie jej wzrok padł na mnie.Najpier widać było na niej mały szok lecz już po kilku sekundach tylko obojętność.Popatrzyła na mnie jeszcze kilka chwil a potem odwróciła sie i zaczęła udawać zę słucha.Kilka chwil.Tylko kilka.Dziwnie sie czułem.Chciałem podejść do niej przytulić ją tak jakbym znał ją od kilu lat,ale nie wiem nawet jak ma na imie.Nagle z obojętnej twarzy dziewczyny znikły wszystkie kolory,już wcześniej  była dość blada lecz teraz wyglądała jak wampir.Musiało coś sie stać.Zobaczyłem jak po jej policzku leci łza  jedna a potem druga i trzecia.Myslała nad czymś i widać było że te myśli sprawiały jej wiele bólu.Teraz jeszcze bardziej niż wcześniej chciałem znaleść sie koło niej.Chciałem jej pomóc.Ona o nic nie pytała o nic.W przeciwieństwie do jej koleżanki.Wypytywała o wszystko o co tylko sie dało po niej też było widać jak cierpi.Pielęgniarka powiedziała im coś jeszcze i odeszła a one skierowały sie ku drzwiom.Poczułem jak serce mi staje.Kierowały sie do 13.Kierowały sie do pokoju w którym leżała dzieczyna.Dziewczyna którą znaleźliśmy w lesie.
_______________________________________________________________________
<3333 :****

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz