"Taylor"
czekałam "cierpliwie" aż pielęgniarka przestanie gadać z jakąś grubą babą i wreszcie zaprowadzi nas do Clary.A jeśli wpadła pod samochód albo ktoś ją napadł.Jestem złą przyjaciółką.Powinnam ją pilnować przecież jest najmłodsza i lekko bezmyślna.Nagle poczułam wzrok na moich plecach.Odwróciłam sie i natrafiłam na na słodkie brązowe oczy...ZAYNA MALIKA!?.Co on tu robi?On we własnej osobie.Taka gwiazdeczka jak on nie powinien pokazywać sie w takich publicznych miejscach,jeszcze mu sie coś stanie.Sranie w banie.To że on tu stoi i że patrzy sie (chamsko)w moje oczy nie robi na mnie żadnego wrażenia.Nie żebym miała coś do One Direction po prostu ich muzyka nie przypadła mi do gustu.A do tego zachowują sie troche dziecinnie.No błagam ile oni mają lat? 7? bo na tyle wskazuje ich zachowanie.Malik cały czas patrzył sie na mnie bezczelnie chociaż dobrz wiedział że o tym wiem.Zrobiłam więc to co zawsze robie gdy chłopacy sie na mnie lampią.Olałam to i odwróciłam sie w strone pielęgniarki która tlumaczyła coś Katherinie.Nie za bardzo chciało mi sie słuchać.Ja po prostu chciałam iśc do mojej przyjaciółki i od niej dowiedzieć sie wszystkiego.Zapewne olewałabym ja dalej gdybym nie usłyszała jednego słowa, a mianowicie "zgwałcona".ZGWAŁCONA!?Ale jak to?Jak to możliwe?Moja pryjaciółka,moja mała Clara zgwałcona?Jakim trzeba być człowiekiem?Jakim skurwielem żeby zrobic coś takiego?Poczułam że do oczu napływają mi łzy.Poczułam wielkie poczucie winy.Nie obroniłam jej.Nie pomogłam.Jak mogłam ją tak zawieść?Jak?Po chwili doszła jeszcze nienawiść.Nienawiść do człowieka który skrzywdził moją przyjaciółke.Zapłaci za to że ją tknął.Zapłaci.Ale jeszcze nie teraz,teraz musimy iść do Clary.I zostawiając myśli o zemście skierowałam sie razem z Katheriną do sali numer 13.Super nieszczęśliwa liczba.
"Zayn"
Siedzimy tu już od godziny.Nie mamy zamiaru ruszać sie stad do póki dziewczyna sie nie obudzi.Harrego to chyba by nawet czołgiem stad nie wywalili.Cały czas siedzi i patrzy sie na nią.Nic nie mówi prawie sie nie rusza.
-Ej Harry jetseś z nami?-Spytałem sie go.Spojrzał sie na mnie i kiwnął głową na znak że tak i powrócił do śledzenia ruchów dziewczyny.Jeny zakochał sie czy co?
-No skoro żyjesz to ja ide po coś do pica,Chce ktoś coś?-spojrzałem na chłopaków
-Kup mi coś do jedzenia-Powiedział Niall.Niall jak Niall zawsze głodny.
-A wy?
-Ja nic nie chce-powiedział Louis i powrócił do czytania czegoś w telefonie
-Weź mi wode-usłyszałem głos Liama.Skinąłem głowa i wyszedłem na korytarz.Ciekawie czy jest tu jakiś sklepik?Zobaczyłem jakąś kobiete po stroju można było poznać że to pielęgniarka.Rozmawiała z jakąś starszą panią.Dobra chyba już kończy ide sie spytać o ten sklep.Juź miałem ruszyć sie z miejsca gdy zobaczyłem że do tej pielęgniarki podchodzą dwie dziewczyny.Były moze z rok młodsze ode mnie.Jedna z nich przykuła moją uwage.Jeny chyba nigdy nie widziałem piekniejszej dziewczyny.Śliczna gładka mleczna cera.I te oczy.Wspaniałe jak diamenty.Poczułem dziwne ukucie w sercu,serce zaczęło mi troche szybciej bić.Cały czas sie na nią patrzałem chyba to wyczuła bo odwróciła sie i zaczęła czegoś szukać.Wreszcie jej wzrok padł na mnie.Najpier widać było na niej mały szok lecz już po kilku sekundach tylko obojętność.Popatrzyła na mnie jeszcze kilka chwil a potem odwróciła sie i zaczęła udawać zę słucha.Kilka chwil.Tylko kilka.Dziwnie sie czułem.Chciałem podejść do niej przytulić ją tak jakbym znał ją od kilu lat,ale nie wiem nawet jak ma na imie.Nagle z obojętnej twarzy dziewczyny znikły wszystkie kolory,już wcześniej była dość blada lecz teraz wyglądała jak wampir.Musiało coś sie stać.Zobaczyłem jak po jej policzku leci łza jedna a potem druga i trzecia.Myslała nad czymś i widać było że te myśli sprawiały jej wiele bólu.Teraz jeszcze bardziej niż wcześniej chciałem znaleść sie koło niej.Chciałem jej pomóc.Ona o nic nie pytała o nic.W przeciwieństwie do jej koleżanki.Wypytywała o wszystko o co tylko sie dało po niej też było widać jak cierpi.Pielęgniarka powiedziała im coś jeszcze i odeszła a one skierowały sie ku drzwiom.Poczułem jak serce mi staje.Kierowały sie do 13.Kierowały sie do pokoju w którym leżała dzieczyna.Dziewczyna którą znaleźliśmy w lesie.
_______________________________________________________________________
<3333 :****
Justin Bieber love story
„Nie poświęcaj swojego zycia na udawanie. Wykrzycz światu, jaki jesteś. Bądź dumy z tego kim jesteś ”
niedziela, 16 czerwca 2013
środa, 10 kwietnia 2013
info o opowiadaniu
Chciałam poinformować was że czas w opowiadaniu nie jest taki sam ja w życiu.W opowiadaniu nie jest 2013r a 2011 r.Pisze tożebu nie było błedów kiedy pisze że są np.za młode na picie.Clara Taylor i Katherine w mojej histori mają 17 lat a nie 19 jakby miały w prawdziwymśiwcie
niedziela, 7 kwietnia 2013
rozdział 3 "Zawsze będziesz miał to coś, czego nie ma nikt inny."
"Katherine"
Gdzie ona jest do jasnej cholery?Jest 24 ona nigdy bez nas tak późńo nie wraca.A jeśli coś jej się stało...
-Zadzwoniłam na policje-z rozmyśleń wyrwała mnie Taylor-Chodź idziemy jej szukać.
Nie tracąc czasu wyszłyśmy z pokoju.
-Chodzmy zobaczyc do klubów moze poszła na jakąś impreze-powiedziałam wychodząc z hotelowej windy i kierując się do wyjściowych drzwi.Od razu wyobraziłam sobie Clare samą na imprezie.Alkochol,narkotyki.Przecież ktoś mógł jej coś zrobić.Nie,nie,nie moge tak myśleć.
-Jeśli coś jej się...-Zaczęła Taylor jakby czytając mi w myślach
-Nie mów tak-prawie krzyknęłam-chodz tutaj zobaczymy -i skierowałyśmy się do wejścia jednego z wielu klubów w tym mieście.
"Harry"
Czekałem w na korytarzu aż ktoś nas poinformuje co z nią.Od razu po zeznaniach wsiedliśmy w samochód i przyjechaliśmy do szpitala.Nie sądziłęm że chłopaków także tak przejmuje sprawa nieznajomej.Wreszcie drzwi od sali dziewczyny otworzyły się.Wszyscy zerwaliśmy sie na nogi i podbiegliśmy do pielengniarki..Już chciałem sie spytać o stan dziewczyny,ale wyprzedziła mnie.Widać że nie była zbytnio towarzyska.
-Stan pacjentki jest bardzo słaby ale stabilny za kilka godzin powinna poczuć się o wiele lepiej.Obawiamy się że została zgwałcona-przy tym jednym szłowie wstrzymałem oddech.Gwałt.Ale jak,jak tak można -Zbadaliśmy również jej krew i odkryliśmy że jest pod wpływem alkocholu i narkotyków.Nie wiemy czy były to duże dawki ale tak czy inaczej narkotyki i alkochol to nie najlepsze połączenie-Powiedziała i odwróciła się z zamiarem odejścia.
-Czy możemy?...-spytaliśmy się prawie równocześnie.
-Nie.Pacjentka jest słaba a w dodatku jeszcze śpi-powiedziała szorstko-lecz gdy zobaczyła szczere zmartwienie na naszych twarzach dodała pokazując palcem w strone sąsiednich drzwi -Tam jest sala z wielkim oknem możecie ją obserwować,ale ona nie będzie was widzieć i słyszeć to specjalny pokój-i jak zamierzała na początku po prostu odeszła.Ruszyliśmy w strone drzwi.Był to mały pokój z kanapą i wielkim oknem.Spojrzałem i zobaczyłem ją była całkiem blada i sama nikt przy niej nie siedział.Miałem ochote pójść tam i położyć się obok niej.Powstrzymałem się.Usiadłem obok reszty bandy która już wygodnie wyłożyła się na kanapie tak że ledwo sie mieściłem i zapatrzyłem się w jej piękną twarz.
"Katherine"
Chodziłyśmy od klubu do klubu.Nasze myśli zaczynały układać coraz gorsze scenariusze.W pewnym momencie gdy już miałyśmy wchodzić do 5 z rzędu klubu zadzwonił telefon Taylor.Odebrała w trybie ekspresowym.Od razu doskoczyłam do niej i przytknęłam ucho do drugiej strony telefonu,lecz nic nie słyszam.Boże jak ten człowiek niewyraźnie gada.
-Tak przy telefonie-Odpowiedziała-Tak Clara Miller.CO?W szpitalu ale jak to?W którym.Tak już jedziemy-odłączyła się i spojrzała na mnie lecz ja była już zajęta zamawianiem taxsówki.Wielki kamień spadł mi z serca.Ona żyje ale jest w szpitalu.
-Co sie stało?Czemu jest w szpitalu- łamiącym sie głosem.Do głowy od razu wpadło mi setki czarnych myśli.
-Nic nie powiedzieli-wzięła mnie za ręke i zaczęła ciągnąć w strone nadjeżdzającej taryfy.
-Gdzie moje miłe panie-spytał siwy staruszek z okularami."miłe panie''Już go nie lubie.
-Do szpitala Św.Piotra-Powiedziała dość "Miło''Taylor.Przez całą droge siedziałyśmy ja na szpilkach.Co chwile pośpieszałysmy kierowce który ewidentnie miał nas dość
-Paliłyście?-Spytał z obrzydzeniem namalowanym na twarzy.
-Tak a jakiś problem?-Odpowiedziałam jak zwykle chamsko do ludzi którzy mnie wkurzali.
-Oczywiście,wy jesteście za młode...-Zaczął swój wykład który słyszałyśmy nie nie raz w życiu
-Nie obchodzi nas to-przerwała mu szorsko Taylor nie odrywając wzroku od okna.Zrezygnowany kierownac umilkł na pozostałe kilka minut dorki
-To tu-oznajmił wreszcie.Szybko wyciągnęłam z torebki 20 dolarów rzuciłam mu je i nie czekając na reszte pieniędzy pobiegłyśmy do głównych drzwi.Od razu po wejściu zaczepiliśmy pielęgnarke i czekałyśmy na wyjaśnienia.
_________________________________________________________________________________
Skończyłam rozdział numer 3.Kolejny powinien pojawić się za kilka dni
środa, 3 kwietnia 2013
rodział-2
-Myślałaś,że mi uciekniesz-roześmiał i się do ucha-Idziemy-rozkazał i znów pociągnął mnie za ręke.Zaparłam się nogami,ale był dużo silniejszy.
-Zostaw mnie!Pomocy prosze!-krzyczałam przeraźliwie,czując jak pod wpływem strachu uginają się pode mną kolana.Nagle puścił moją dłoń i syknął z bólu.Dopiero teraz przypomniałam sobie o nieznajomym chłopaku.Tyle że było to pięciu chłopaków a nie jeden.Ja stałam zasłosnięta plecami jakiegoś chłopaka.Dwójka z nich trzymała jego.
-Zadzwońcie na policje-powiedzieli niemal równo.Jakiś blondyn odszedł kawałek,jak się domyślam zadzwonić,a ja znów znalazłam sie w ramionach nieznajomego.Od razu poczułam się bezpiecznie.Chłopak zarzucił mi na ramiona swoją bluze.Jak ja kocham męskie bluzy.Podniosłam wzrok na jego twarz i już chciałam podziękować,gdy zdałam sobie sprawe do kogo się przytulam.To Harry Styles we własnej osobie.
-Dzi-dziękuje-wydukałam i spojrzałam na reszte.Tak jak się spodziewałam byli to pozostali członkowie One Direction.Zayn i Louis trzymali jego,który krzycząc na mnie i na nich wyzwiska próbował się wyrawać.Liam stał przed nim,zastanawiając sie chyba czy nie uderzyć go jeszcze raz.A Nialla nie było to pewnie on poszedł zawiadomić policje
-Zaprowadze ją do namiotu-zakomunikował Harry i nie przestając mnie tulić ruszył wyznaczoną scieżką Gdy weszliśmy na polane moim oczom ukazały się 3 duże namioty i ognisko przy którym siedziało kilka osób.Gdy weszliśmy na tyle by nas zauważyli wlepili nas swój wyczekujący na wyjaśnienia wzrok.Harry rzucił tylko krótkie''Potem wyjaśnie"Zaprowadził mnie do największego niebieskiego namiotu.Posadził na materac i szczelnie okrył grubym kocem.
-Za chwile wróce-powiedział-Spokojnie naprawde wróce-dopowiedział upokojającym ciepłym głosem,widząc moją zaniepokojąną mine.Pocałował mnie w czoło i wyszedł.Usłyszałam jak Harry coś do nich mówi Gdy skończył wszyscy wydali z siebie oburzone ale też współczujące dzwięki.Otuliłam się jeszcze szczelniej kocem i poczułam się bardzo senna,mimo to jak najdłużej próbowałam utrzymać kontakt z rzeczywistością.
"Harry''
Wyjaśniłem im wszystko bardzo dokładnie,ale oczywiście i tak nie obyło się bez dodatkowych pytań
-Powiedziałem wszystko co wiem-wzięłem kubek gorącej herbaty dla...no niewiem jeszcze jak ta dziewczyna ma na imię.Zamierzałam wejść sporotem do namiotu,ale usłyszłem jak ktoś mnie woła
-Harry-Krzyczał Niall-Przyjechała policja i karetka chcą wziąść to dziewczyna na obserwcje czy coś takiego-Podbiegł do mnie i nie dają mi nawet czasu na odpowiedź zapytał-Co z nią?wszystko dobrze?
-Tak...raczej tak-odpowiedziałem i odwróciełem się bu wejść do namiotu.Po wejściu zobaczyłem że dziewczyna śpi.Podeszłem z zamiarem wzięcia ją na ręce,gdy zoaczyłem że po jej dłoni leci malutki strumyk krwi.Podwinąlem rękaw mojej kurtki i ujrałem cała ręke w siniakach i małych rakach.Najdelikatniej jak umiałem podniosłem i wyszedłem z namiotu.Czułem się za nią odpowiedzialny.Spojrzałem na nią.Jest taka piękn,ma twarz anioła.Poczułem że serce mocniej mi bije gdy przez sen wtuliła się w mój tors.Wkrótce doszedłem za przewodnictwem Nialla do głównej drogi gdzie stała policja i karetka.Lekarze od razu kazali mi położyć dziewczyne na noszach.Mimo nie chęci zrobiłe to o co mnie proszono.Chciałem pojechać z nią,ale musiałem zostać i złożyć jakieś głupie zeznania.Po drodze do radiowozu zaczępiłem lekarza
-Gdzie ją wieziecie?
-Do szpitala Św.Pawła-odpowiedział i nie czekjając na żadną moją reakcje odszedł.Musze tam pojechać i to jak najszybciej.
______________________________________________________
no i jest numer 2.Prosze o komentarze
czwartek, 21 marca 2013
Rozdział 1
Biegłam,co chwile przewracając się o wystające korzenie.Nic mnie jednak nie zatrzymało.Musze znaleść się jak najdalej od tego człowieka.Tylko gdzie uciekać?Jestem w lesie i jest noc.Zapewne nie ma tu nikogo oprócz mnie i jego.Słysze go coraz bliżej.
-Suko!Wracaj!Jeszcze z tobą nie skończyłem!-krzyczał co chwil.Nie wracam.Nie ma nawet takiej opcji.Krzyki słyszałam coraz bliżej.Dopięłam szybko ostatni guziku spodni.którego nie zdążyłam zapiąć.,,Co mam teraz robić?"Pytałam samą siebie,jakby w oczekiwaniu że ktoś wbije mi do głowy jakiś pomyśł.Droga przedemną się kręciła.Byłam jeszcze troche pijana i chyba jeszcze pod wpływem narkotyków.Coś długo się trzymają,musiałam wziąść niezłą dawke."Czemu ja byłam taka głupia?"."Mogłam nie iść na tą impreze sama".Nagle przed oczami stanęły mi twarze moich najlepszych przyjaciółek-Katherine i Taylor.Pewnie się zamartwiają.Starając się go zgubić skręciłam na inną ścieżke.Powoli zaczęło mi braknąć tchu,wiec stanęłam za najgrubszym drzewem.Wzięłam kilka głębokich wdechów i powoli wyjrzałam za pnia.Stał kilk ametrów dalej i rozglądał się na około,po chwili jego wzrok padł na mnie.Cholera,że też dzisiaj musi być taka jasna noc.Nie myśląc o niczym innym po prostu rzuciłam się biegiem.W pewnym momencie usłyszałam śpiew kilku osób,ale ledwo było go słychać.Zobaczyłam słabe światełko ognia,tak to chyba ognisko.Tu muszą być ludzie.Pobiegłam w tamtą strone ledwo łapiąc oddech.Nie widziałam na razie przed sobą żadnych drzew ,więć zamknęłam oczy by pozbierać myśli.Miałam je zamknięte dosłownie przez kilka sekund i nagle Bum.Wpadłam na kogoś i gdyby nie szybka reakcja drugiej osoby pewnie leżałam bym jak długa.
-Dziwko!Gdzie jesteś-Usłyszałam gołos dochodzący z północy.Wtedy nie myśląc nawet o tym kto to,przytuliłam się do tej osoby.To chłopak.Pachniał tak męsko.Nie wiem czemu ,ale poczułam się bezpiecznie.Po chwili przy uchu usłyszałam ciepły,uspokajający głos.
-Ciii.Spokojnie,co się sta...-ale nie dokończył,zrobiło się cicho.Wstrzymałam oddech,który powoli wracał do normy.Teraz słychać już było tylko wesłoy głos osób,które nie miały pojęcia co tu się dzieje.Poczułam mocne pociągnięcie za ręke i zostałam brutalnie wyrwana z objęć chłopaka.Wreście odważyłam się otworzyć oczy.Stałam na przeciwko faeta ,który był o głowe wyższy odemnie,który miał na oko gdzieś koło 23lat.Miał brązowe włosy i lekki,kilkudniowy zarost.Na jego ustach widniał szyderczy śmiech.
-Myślałaś,że mi uciekniesz?-roześmiał mi się do ucha-Idziemy-rozkazał
-Suko!Wracaj!Jeszcze z tobą nie skończyłem!-krzyczał co chwil.Nie wracam.Nie ma nawet takiej opcji.Krzyki słyszałam coraz bliżej.Dopięłam szybko ostatni guziku spodni.którego nie zdążyłam zapiąć.,,Co mam teraz robić?"Pytałam samą siebie,jakby w oczekiwaniu że ktoś wbije mi do głowy jakiś pomyśł.Droga przedemną się kręciła.Byłam jeszcze troche pijana i chyba jeszcze pod wpływem narkotyków.Coś długo się trzymają,musiałam wziąść niezłą dawke."Czemu ja byłam taka głupia?"."Mogłam nie iść na tą impreze sama".Nagle przed oczami stanęły mi twarze moich najlepszych przyjaciółek-Katherine i Taylor.Pewnie się zamartwiają.Starając się go zgubić skręciłam na inną ścieżke.Powoli zaczęło mi braknąć tchu,wiec stanęłam za najgrubszym drzewem.Wzięłam kilka głębokich wdechów i powoli wyjrzałam za pnia.Stał kilk ametrów dalej i rozglądał się na około,po chwili jego wzrok padł na mnie.Cholera,że też dzisiaj musi być taka jasna noc.Nie myśląc o niczym innym po prostu rzuciłam się biegiem.W pewnym momencie usłyszałam śpiew kilku osób,ale ledwo było go słychać.Zobaczyłam słabe światełko ognia,tak to chyba ognisko.Tu muszą być ludzie.Pobiegłam w tamtą strone ledwo łapiąc oddech.Nie widziałam na razie przed sobą żadnych drzew ,więć zamknęłam oczy by pozbierać myśli.Miałam je zamknięte dosłownie przez kilka sekund i nagle Bum.Wpadłam na kogoś i gdyby nie szybka reakcja drugiej osoby pewnie leżałam bym jak długa.
-Dziwko!Gdzie jesteś-Usłyszałam gołos dochodzący z północy.Wtedy nie myśląc nawet o tym kto to,przytuliłam się do tej osoby.To chłopak.Pachniał tak męsko.Nie wiem czemu ,ale poczułam się bezpiecznie.Po chwili przy uchu usłyszałam ciepły,uspokajający głos.
-Ciii.Spokojnie,co się sta...-ale nie dokończył,zrobiło się cicho.Wstrzymałam oddech,który powoli wracał do normy.Teraz słychać już było tylko wesłoy głos osób,które nie miały pojęcia co tu się dzieje.Poczułam mocne pociągnięcie za ręke i zostałam brutalnie wyrwana z objęć chłopaka.Wreście odważyłam się otworzyć oczy.Stałam na przeciwko faeta ,który był o głowe wyższy odemnie,który miał na oko gdzieś koło 23lat.Miał brązowe włosy i lekki,kilkudniowy zarost.Na jego ustach widniał szyderczy śmiech.
-Myślałaś,że mi uciekniesz?-roześmiał mi się do ucha-Idziemy-rozkazał
___________________________________________________________________
No i mamy rozdział 1.Wiem że beznadziejny,ale to dopiero pierwszy.Byłby dłuższy gdyby nie fakt że mam kare na komputer.Prosze o szczere komentarze.
czwartek, 14 marca 2013
Postacie
A oto nasze postacie
Clara Miller(ur.8.czerwca 1994r.)
Wygląda niewinnie ale trzeba ją lepiej poznać.Uwielbia imprezować co przy tym idzie palenie,picie i branie narkotyków.Jest szalona co chwila wpada na coraz to głupszy pomysł.Zawsze mówi co myśli chyba że chodzi o miłość.Nie lubi zachowywać się poważnie,jest nieodpowiedzialna.Umie śmiać się z własnych błędów.Nie boi się wyzwań,zawsze dąży do celu.Często przeklina,dosyć łatwo się denerwuje.Nie lubi udawać miłej.Każdemu odpyskowuje.Jest wredna,chamska,bezczelna,złośliwa i bardzo buntownicza. Mimo wielu wad ma dobre serce.Uwielbia grać na gitarze i pianinie.Lubi śpiewać co wychodzi jej wspaniale lecz nie chce rozwijać tego talentu.Nie lubi zakupów lecz jak sobie coś upatrzy to musi to mieć.Jej ojciec jest właścicielem wielu dużych firm i jednego studia muzycznego a matka projektantką mody.Clara została wyrzucona z domu gdy skończyła 16 lat.Kilka dni później poznała Katherine i Taylor i tak zaczęła się ich przyjaźń
Katherine Perce(ur.3.stycznia 1994r)
Szalona,wredna,bezczelna i arogancka nastolatka.Jest pyskata.Lubi gdy cały czas coś się dzieje.Jest uzależniona od narkotyków i alkoholu kiedyś też o papierosów ale rzuciła.Mówi że alkohol pomaga jej jakoś przetrwać.Została wydziedziczona.Nienawidzi swoich rodziców za to co jej zrobili.Wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia.Ma dobre serce lecz woli go tego nie okazywać.Jedyne co w życiu ma to swoje przyjaciółki dla których zrobi wszystko.Kocha jeździć konno,tworzyć muzykę i robić zakupy.
Taylor Tyryszkowa(ur.5..lutego 1994r.)
Wredna,szalona(bardzo)bezczelna i wulgarna dziewczyn.Kocha imprezować i mieć na wszystko wyjebane.Jest szczera do bólu.Mimo wielu złych przeżyć umie iść przez życie z uśmiechem i cieszyć się ze wszystkiego.Zachowuje się ja nastolatka bez uczuć,ale ma bardzo dobre serce.Nie lubi okazywać uczuć.Do każdego wyciągnęła by rękę z pomocą.Jest uzależniona od tego co jej przyjaciółki lecz ma zamiar wyjść na prostą.Z domu została wyrzucona,z Katheriną zapoznała się już w szkole a z Clarą spotkały się w kinie.Na narkotyki jest odporna wiec może brać większe dawki.Uwielbia grac na gitarze i klawikordzie ma także niesamowity głos.
Perry Williamson(ur.10.kwietnia 1995r.
Jest troche roztrzepana,miła,szalona,koleżeńska i zawsze się uśmiecha.Jest bardzo otwartą osobą choć czasami trochę nieśmiała.Ma poczucie humoru,jest opiekuńcza,ale nie wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia.Najważniejsi są dla niej przyjaciele i rodzina
Vanessa Tomlinson(2.marca 1996r)
Jest siostrą Lousia.Mieszka z rodzicami ale często jeździ do brata.Jest bardzo otwartą osobą,ufa ludziom co czasami źle się kończy.Jest bardzo leniwa i nieodpowiedzialna ale przy tym też przyjacielska,cierpliwa i kreatywna.Ma wielki talent artystyczny.Wszystko o czym myśli przenosi ołówkiem na kartkę.
Justin Bieber(ur.1 marca 1994r.)
Przystojny i niezwykle utalentowany wokalista.Zawsze znajdzie czas dla swoich fanek.Chce dla nich dawać z siebie wszystko.Ma poczucie humoru,zawsze dąży do celu.Nie przejmuje się hejtami.Bardzo opiekuńczy i kochający.
One Direction
Harry Styles(ur.1.lutego 1994r)Jest mega utalentowany i ma śliczne loczki.Jest największym zboczuchem w zespole.
Liam Payn(ur.29.sierpień 1993r)Najodpowiedzialniejszy chłopak w zespole.Świetnie śpiewa zazwyczaj to on zaczyna piosenki
Zayn Malik(ur 12 stycznia 1993r.)Jest słodki i romantyczny.Często chodzi w bejsbolówkach.Kocha swoje lusterka.Ma wspaniały głos.
Louis Tomlinson(ur.24 grudnia 1991 r.)Kocha marchewki i oczywiście Harrego.Przez życie idzie uśmiechnięty.Uwielbia nosić szelki.Jest starszym bratem Vanessy(w opowiadaniu)
Niall Horan(ur.13 września 1993r.)Praktycznie zawsze jest głodny i uśmiechnięty.Jest ślicznym blondynem o niebieskich oczach.Potrafi świetnie grać na gitarze,lubi też grać w piłkę nożną.
Wygląda niewinnie ale trzeba ją lepiej poznać.Uwielbia imprezować co przy tym idzie palenie,picie i branie narkotyków.Jest szalona co chwila wpada na coraz to głupszy pomysł.Zawsze mówi co myśli chyba że chodzi o miłość.Nie lubi zachowywać się poważnie,jest nieodpowiedzialna.Umie śmiać się z własnych błędów.Nie boi się wyzwań,zawsze dąży do celu.Często przeklina,dosyć łatwo się denerwuje.Nie lubi udawać miłej.Każdemu odpyskowuje.Jest wredna,chamska,bezczelna,złośliwa i bardzo buntownicza. Mimo wielu wad ma dobre serce.Uwielbia grać na gitarze i pianinie.Lubi śpiewać co wychodzi jej wspaniale lecz nie chce rozwijać tego talentu.Nie lubi zakupów lecz jak sobie coś upatrzy to musi to mieć.Jej ojciec jest właścicielem wielu dużych firm i jednego studia muzycznego a matka projektantką mody.Clara została wyrzucona z domu gdy skończyła 16 lat.Kilka dni później poznała Katherine i Taylor i tak zaczęła się ich przyjaźń
Szalona,wredna,bezczelna i arogancka nastolatka.Jest pyskata.Lubi gdy cały czas coś się dzieje.Jest uzależniona od narkotyków i alkoholu kiedyś też o papierosów ale rzuciła.Mówi że alkohol pomaga jej jakoś przetrwać.Została wydziedziczona.Nienawidzi swoich rodziców za to co jej zrobili.Wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia.Ma dobre serce lecz woli go tego nie okazywać.Jedyne co w życiu ma to swoje przyjaciółki dla których zrobi wszystko.Kocha jeździć konno,tworzyć muzykę i robić zakupy.
Wredna,szalona(bardzo)bezczelna i wulgarna dziewczyn.Kocha imprezować i mieć na wszystko wyjebane.Jest szczera do bólu.Mimo wielu złych przeżyć umie iść przez życie z uśmiechem i cieszyć się ze wszystkiego.Zachowuje się ja nastolatka bez uczuć,ale ma bardzo dobre serce.Nie lubi okazywać uczuć.Do każdego wyciągnęła by rękę z pomocą.Jest uzależniona od tego co jej przyjaciółki lecz ma zamiar wyjść na prostą.Z domu została wyrzucona,z Katheriną zapoznała się już w szkole a z Clarą spotkały się w kinie.Na narkotyki jest odporna wiec może brać większe dawki.Uwielbia grac na gitarze i klawikordzie ma także niesamowity głos.
Perry Williamson(ur.10.kwietnia 1995r.
Jest troche roztrzepana,miła,szalona,koleżeńska i zawsze się uśmiecha.Jest bardzo otwartą osobą choć czasami trochę nieśmiała.Ma poczucie humoru,jest opiekuńcza,ale nie wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia.Najważniejsi są dla niej przyjaciele i rodzina
Jest siostrą Lousia.Mieszka z rodzicami ale często jeździ do brata.Jest bardzo otwartą osobą,ufa ludziom co czasami źle się kończy.Jest bardzo leniwa i nieodpowiedzialna ale przy tym też przyjacielska,cierpliwa i kreatywna.Ma wielki talent artystyczny.Wszystko o czym myśli przenosi ołówkiem na kartkę.
Justin Bieber(ur.1 marca 1994r.)
Przystojny i niezwykle utalentowany wokalista.Zawsze znajdzie czas dla swoich fanek.Chce dla nich dawać z siebie wszystko.Ma poczucie humoru,zawsze dąży do celu.Nie przejmuje się hejtami.Bardzo opiekuńczy i kochający.
One Direction
Harry Styles(ur.1.lutego 1994r)Jest mega utalentowany i ma śliczne loczki.Jest największym zboczuchem w zespole.
Liam Payn(ur.29.sierpień 1993r)Najodpowiedzialniejszy chłopak w zespole.Świetnie śpiewa zazwyczaj to on zaczyna piosenki
Zayn Malik(ur 12 stycznia 1993r.)Jest słodki i romantyczny.Często chodzi w bejsbolówkach.Kocha swoje lusterka.Ma wspaniały głos.
Louis Tomlinson(ur.24 grudnia 1991 r.)Kocha marchewki i oczywiście Harrego.Przez życie idzie uśmiechnięty.Uwielbia nosić szelki.Jest starszym bratem Vanessy(w opowiadaniu)
Niall Horan(ur.13 września 1993r.)Praktycznie zawsze jest głodny i uśmiechnięty.Jest ślicznym blondynem o niebieskich oczach.Potrafi świetnie grać na gitarze,lubi też grać w piłkę nożną.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






.jpg)