czwartek, 21 marca 2013

Rozdział 1

Biegłam,co chwile przewracając się o wystające korzenie.Nic mnie jednak nie zatrzymało.Musze znaleść się jak najdalej od tego człowieka.Tylko gdzie uciekać?Jestem w lesie i jest noc.Zapewne nie ma tu nikogo oprócz mnie i jego.Słysze go coraz bliżej.
-Suko!Wracaj!Jeszcze z tobą nie skończyłem!-krzyczał co chwil.Nie wracam.Nie ma nawet takiej opcji.Krzyki słyszałam coraz bliżej.Dopięłam szybko ostatni guziku spodni.którego nie zdążyłam zapiąć.,,Co mam teraz robić?"Pytałam samą siebie,jakby w oczekiwaniu że ktoś wbije mi do głowy jakiś pomyśł.Droga przedemną się kręciła.Byłam jeszcze troche pijana i chyba jeszcze pod wpływem narkotyków.Coś długo się trzymają,musiałam wziąść niezłą dawke."Czemu ja byłam taka głupia?"."Mogłam nie iść na tą impreze sama".Nagle przed oczami stanęły mi twarze moich najlepszych przyjaciółek-Katherine i Taylor.Pewnie się zamartwiają.Starając  się go zgubić skręciłam na inną ścieżke.Powoli zaczęło mi braknąć tchu,wiec stanęłam za najgrubszym drzewem.Wzięłam kilka głębokich wdechów i powoli wyjrzałam za pnia.Stał kilk ametrów dalej i rozglądał się na około,po chwili jego wzrok padł na mnie.Cholera,że też dzisiaj musi być taka jasna noc.Nie myśląc o niczym innym po prostu rzuciłam się biegiem.W pewnym momencie usłyszałam śpiew kilku osób,ale ledwo było go słychać.Zobaczyłam słabe światełko ognia,tak to chyba ognisko.Tu muszą  być ludzie.Pobiegłam w tamtą strone ledwo łapiąc oddech.Nie widziałam na razie przed sobą żadnych drzew ,więć zamknęłam oczy by pozbierać myśli.Miałam je zamknięte dosłownie przez kilka sekund i nagle Bum.Wpadłam na kogoś i gdyby nie szybka reakcja drugiej osoby pewnie leżałam bym jak długa.
-Dziwko!Gdzie jesteś-Usłyszałam gołos dochodzący z północy.Wtedy nie myśląc nawet o tym kto to,przytuliłam się do tej osoby.To chłopak.Pachniał tak męsko.Nie wiem czemu ,ale poczułam się bezpiecznie.Po chwili przy uchu usłyszałam ciepły,uspokajający głos.
-Ciii.Spokojnie,co się sta...-ale nie dokończył,zrobiło się cicho.Wstrzymałam oddech,który powoli wracał do normy.Teraz słychać już było tylko wesłoy głos osób,które nie miały pojęcia co tu się dzieje.Poczułam mocne pociągnięcie za ręke i zostałam brutalnie wyrwana z objęć chłopaka.Wreście odważyłam się otworzyć oczy.Stałam na przeciwko faeta ,który był o głowe wyższy odemnie,który miał na oko gdzieś koło 23lat.Miał brązowe włosy i lekki,kilkudniowy zarost.Na jego ustach widniał szyderczy śmiech.
-Myślałaś,że mi uciekniesz?-roześmiał mi się do ucha-Idziemy-rozkazał
___________________________________________________________________ 
No i mamy rozdział 1.Wiem że beznadziejny,ale to dopiero pierwszy.Byłby dłuższy gdyby nie fakt że mam kare na komputer.Prosze o szczere komentarze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz