"Katherine"
Gdzie ona jest do jasnej cholery?Jest 24 ona nigdy bez nas tak późńo nie wraca.A jeśli coś jej się stało...
-Zadzwoniłam na policje-z rozmyśleń wyrwała mnie Taylor-Chodź idziemy jej szukać.
Nie tracąc czasu wyszłyśmy z pokoju.
-Chodzmy zobaczyc do klubów moze poszła na jakąś impreze-powiedziałam wychodząc z hotelowej windy i kierując się do wyjściowych drzwi.Od razu wyobraziłam sobie Clare samą na imprezie.Alkochol,narkotyki.Przecież ktoś mógł jej coś zrobić.Nie,nie,nie moge tak myśleć.
-Jeśli coś jej się...-Zaczęła Taylor jakby czytając mi w myślach
-Nie mów tak-prawie krzyknęłam-chodz tutaj zobaczymy -i skierowałyśmy się do wejścia jednego z wielu klubów w tym mieście.
"Harry"
Czekałem w na korytarzu aż ktoś nas poinformuje co z nią.Od razu po zeznaniach wsiedliśmy w samochód i przyjechaliśmy do szpitala.Nie sądziłęm że chłopaków także tak przejmuje sprawa nieznajomej.Wreszcie drzwi od sali dziewczyny otworzyły się.Wszyscy zerwaliśmy sie na nogi i podbiegliśmy do pielengniarki..Już chciałem sie spytać o stan dziewczyny,ale wyprzedziła mnie.Widać że nie była zbytnio towarzyska.
-Stan pacjentki jest bardzo słaby ale stabilny za kilka godzin powinna poczuć się o wiele lepiej.Obawiamy się że została zgwałcona-przy tym jednym szłowie wstrzymałem oddech.Gwałt.Ale jak,jak tak można -Zbadaliśmy również jej krew i odkryliśmy że jest pod wpływem alkocholu i narkotyków.Nie wiemy czy były to duże dawki ale tak czy inaczej narkotyki i alkochol to nie najlepsze połączenie-Powiedziała i odwróciła się z zamiarem odejścia.
-Czy możemy?...-spytaliśmy się prawie równocześnie.
-Nie.Pacjentka jest słaba a w dodatku jeszcze śpi-powiedziała szorstko-lecz gdy zobaczyła szczere zmartwienie na naszych twarzach dodała pokazując palcem w strone sąsiednich drzwi -Tam jest sala z wielkim oknem możecie ją obserwować,ale ona nie będzie was widzieć i słyszeć to specjalny pokój-i jak zamierzała na początku po prostu odeszła.Ruszyliśmy w strone drzwi.Był to mały pokój z kanapą i wielkim oknem.Spojrzałem i zobaczyłem ją była całkiem blada i sama nikt przy niej nie siedział.Miałem ochote pójść tam i położyć się obok niej.Powstrzymałem się.Usiadłem obok reszty bandy która już wygodnie wyłożyła się na kanapie tak że ledwo sie mieściłem i zapatrzyłem się w jej piękną twarz.
"Katherine"
Chodziłyśmy od klubu do klubu.Nasze myśli zaczynały układać coraz gorsze scenariusze.W pewnym momencie gdy już miałyśmy wchodzić do 5 z rzędu klubu zadzwonił telefon Taylor.Odebrała w trybie ekspresowym.Od razu doskoczyłam do niej i przytknęłam ucho do drugiej strony telefonu,lecz nic nie słyszam.Boże jak ten człowiek niewyraźnie gada.
-Tak przy telefonie-Odpowiedziała-Tak Clara Miller.CO?W szpitalu ale jak to?W którym.Tak już jedziemy-odłączyła się i spojrzała na mnie lecz ja była już zajęta zamawianiem taxsówki.Wielki kamień spadł mi z serca.Ona żyje ale jest w szpitalu.
-Co sie stało?Czemu jest w szpitalu- łamiącym sie głosem.Do głowy od razu wpadło mi setki czarnych myśli.
-Nic nie powiedzieli-wzięła mnie za ręke i zaczęła ciągnąć w strone nadjeżdzającej taryfy.
-Gdzie moje miłe panie-spytał siwy staruszek z okularami."miłe panie''Już go nie lubie.
-Do szpitala Św.Piotra-Powiedziała dość "Miło''Taylor.Przez całą droge siedziałyśmy ja na szpilkach.Co chwile pośpieszałysmy kierowce który ewidentnie miał nas dość
-Paliłyście?-Spytał z obrzydzeniem namalowanym na twarzy.
-Tak a jakiś problem?-Odpowiedziałam jak zwykle chamsko do ludzi którzy mnie wkurzali.
-Oczywiście,wy jesteście za młode...-Zaczął swój wykład który słyszałyśmy nie nie raz w życiu
-Nie obchodzi nas to-przerwała mu szorsko Taylor nie odrywając wzroku od okna.Zrezygnowany kierownac umilkł na pozostałe kilka minut dorki
-To tu-oznajmił wreszcie.Szybko wyciągnęłam z torebki 20 dolarów rzuciłam mu je i nie czekając na reszte pieniędzy pobiegłyśmy do głównych drzwi.Od razu po wejściu zaczepiliśmy pielęgnarke i czekałyśmy na wyjaśnienia.
_________________________________________________________________________________
Skończyłam rozdział numer 3.Kolejny powinien pojawić się za kilka dni
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz